Sprzęt nr 1 w fotografii wnętrz


Niedawna dyskusja internetowa zainspirowała mnie do podzielenia się spostrzeżeniami na temat sprzętu, który jest absolutnie wyposażeniem numerem jeden (oczywiście zaraz po aparacie 🙂 ) w fotografii wnętrz: chodzi o statyw fotograficzny.

Kwestia sporna

W Internecie dyskusje o sprzęcie nie mają końca. Niektórzy do tego rodzaju rozmów podchodzą bardzo emocjonalnie, prowadzą istne krucjaty, aby dowieść swoich racji. Tacy ludzie zapominają przy tym, że najważniejsze nie jest przekonanie o czyjejś racji, tylko obiektywne spojrzenie na kwestie praktyczne sprzętu oraz na efekt końcowy w postaci jakości zdjęć. To przecież jest najważniejsze. Bez względu na to, co myślimy lub co nam się wydaje że jest słuszne, zawsze dobrze jest spojrzeć na daną kwestię z pokorą i obiektywizmem. Dlatego w tym artykule postaram się przedstawić obiektywne podejście i skupić się wyłącznie na kwestiach praktycznych.

Bądź stabilny

Trzy punkty podparcia – dla osób uprawiających turystykę górską to sformułowanie ma głębszy sens. Zwłaszcza jeśli ktoś szedł górskim szlakiem w warunkach deszczu lub oblodzenia, rozumie, jak łatwo jest się potknąć i przewrócić, w najlepszym razie kończąc z kilkoma otarciami. W fotografii wnętrz na szczęście takie niebezpieczeństwo nam nie grozi (przeważnie 😉 ). Istnieje natomiast niebezpieczeństwo, że w razie braku odpowiedniego podparcia zdjęcia będą poruszone lub wykonanie nawet w miarę ostrego zdjęcia będzie po prostu niemożliwe. Oto trzy powody, dlaczego warto podczas robienia zdjęć wnętrz korzystać ze statywu.

Powód pierwszy: ostrość i jasność

To prawda, że dzisiaj wiele obiektywów czy nawet aparatów jest wyposażonych w stabilizację obrazu. Jednak mimo tej funkcji wykonywanie zdjęć z ręki niesie ze sobą ryzyko poruszenia obrazu, czyli nieostrości. Nawet jeśli nieostrość nie jest widoczna na pierwszy rzut oka, zdjęcie wykonane z ręki w większości sytuacji będzie nieostre po dokładniejszym zbliżeniu. A to sprawia, że przy jego ewentualnym kadrowaniu detale takie wyjdą na jaw.

Jeżeli używamy statywu, ryzyko takich mikroprzesunięć jest minimalne. Przy tym słowo przestrogi: korzystając ze statywu, koniecznie wyłącz funkcję stabilizacji obrazu. Służy ona jako pomoc do wykonywania zdjęć z ręki. Jeśli będzie ona włączona przy pracy ze statywem, paradoksalnie spowoduje to delikatne przesunięcie. Używając statywu, trzeba też pamiętać, by ustawić go na stabilnym podłożu i nie dotykać statywu ani nie poruszać się dookoła niego podczas robienia zdjęcia. Aby zminimalizować ryzyko nieostrości, dobrze jest też używać wężyka spustowego (lub pilota) albo wykonywać zdjęcia z samowyzwalaczem (np. z 2-sekundowym opóźnieniem).

Kolejna sprawa to jasność. Przyjmijmy, że wnętrze jest dość ciemne (co raczej jest typową sytuacją w fotografii wnętrz). Wykonanie z ręki zdjęcia o odpowiednim poziomie naświetlenia może graniczyć z cudem. Przecież wpływ stabilizacji obrazu jest ograniczony, a czułości ISO nie można zwiększać powyżej pewnego progu, bo to wygeneruje szumy. Natomiast przysłony obiektywu nie chcemy bardzo otwierać, ponieważ wtedy będą problemy z ostrością. Rozwiązanie? Postaw aparat na statywie, ustaw niską wartość ISO, przymknij przysłonę do f/8 lub f/11 i zrób jasne, ostre zdjęcie mimo że wykonanie go z ręki byłoby w większości sytuacji niemożliwe.

Powód drugi: wygoda

To już kwestia typowo praktyczna. Przede wszystkim, aparat z obiektywem ma pewną masę. O ile korzystamy z bezlusterkowca, nie będzie tu wielkiego problemu, bo one ważą niewiele. Ale jeżeli naszym sprzętem jest lustrzanka, to noszenie jej przez kilka godzin może być męczące. Nie pozostanie to bez wpływu na dokładność fotografa oraz poziom jego skupienia. Jeśli używamy statywu, sprawa tak prozaiczna jak trzymanie aparatu, w ogóle nie będzie nam zaprzątała głowy.

Osobną kwestią jest precyzja wykonywania zdjęć. Dzięki statywowi możemy dokładnie ustawić kadr, zmieniać go, komponować wedle własnego uznania, a aparat będzie posłusznie stał tam, gdzie chcieliśmy go ustawić. W międzyczasie jeśli przyjdzie nam coś zmienić w “scenografii”, nie musimy znowu ponownie szukać tego złotego punktu ustawienia aparatu.

Oczywiście są też wady korzystania ze statywu. Trzeba się liczyć z nieco mniejszą szybkością działania, bo przestawienie statywu jednak zajmuje chwilę dłużej niż po prostu kucnięcie z aparatem lub zmiana pozycji. Natomiast to bardziej kwestia przyzwyczajenia i można w tym dojść do wprawy.

Powód trzeci: HDR

Kolejna sprawa przemawiająca za używaniem statywu to zdjęcia HDR. Wykonanie z ręki serii zdjęć, aby je później złożyć w jedno, jest praktycznie niemożliwe, dlatego że poszczególne klatki się po prostu na siebie nie nałożą. Nawet jeśli wykonamy zdjęcie w RAW i zrobimy wirtualne kopie o różnym poziomie naświetlenia, efekt nie będzie tak dobry jak w wypadku robienia serii zdjęć. Jedyną właściwą metodą wykonania zdjęcia HDR jest używanie statywu, a i wtedy trzeba uważać, by go nie przesunąć. Warto również zwrócić uwagę, że przy robieniu HDR-ów trzeba koniecznie ustawić ręcznie punkt ostrości albo przełączyć obiektyw na manualne ustawianie ostrości, żeby poszczególne klatki nie były przesunięte lub nie różniły się pod względem punktu ostrości.

Twój przyjaciel statyw

Naprawdę, nie ma chyba bardziej podstawowego, praktycznego i ułatwiającego pracę sprzętu, niż statyw. Wiele osób chcąc robić zdjęcia wnętrz kupuje pełną klatkę, super hiper obiektyw i cud-lampę, zapominając, że pierwszy krok to statyw. Gwarantuję, że różnica w jakości zdjęć wykonywanych nawet podstawowym sprzętem, ale za to ze statywem, będzie dużo większa niż w wypadku zakupu pełnej klatki. Zrób to dla własnego dobra i korzystaj ze statywu 🙂

Te i inne rady są elementem warsztatów fotografii wnętrz, które organizujemy regularnie w Gdańsku lub które możemy zorganizować na życzenie w dowolnym miejscu na naszej Planecie 🙂 Aby dowiedzieć się więcej, zajrzyj tutaj 🙂